Przez długi czas wydawało mi się, ze poczucie winy, chociaż nieprzyjemne, ma jednak duży sens – pokazuje gdzie postąpiliśmy wbrew swojej potrzebie troski o innych – czyli ma być takim biciem na alarm, że warto zmienić kurs. Ostatnio jednak rozmowa z psychoterapeutką
Dotarło do mnie, że poczucie winy powinno być tylko pierwszym krokiem. Kiedy bowiem uświadomię sobie, że kryje się za nim potrzeba troski o innych oraz przyczyniania się do ich dobra, naturalnie może zmienić się w poczucie odpowiedzialności.
Jest mi smutno, że cierpisz i moje działania się do tego przyczyniły. Co mogę zrobić, żeby wzbogacić twoje życie? Co mogę zrobić, aby ci to wynagrodzić?
Podobał mi się przykład przytoczony przez psychoterapeutkę: załóżmy, że ktoś czekał na nas długo na mrozie, a my spóźniliśmy się na spotkanie. Dopada nas poczucie winy. Jeśli chcemy na nim poprzestać, skupimy się na
Praktyka
Poprzez wybaczenie sobie do poczucia odpowiedzialności
Wielokrotnie w życiu podjęliśmy działania i decyzje, których żałujemy.
Z punktu widzenia Nonviolent Communication zawsze jednak podejmujemy najlepszą decyzję w danym momencie. Jak to działa?
Za wszystkimi naszymi działaniami stoi próba jakiejś żywej dla nas w danym momencie potrzeby lub grupy potrzeb. Marshall Rosenberg wyróżnia dwie „postaci” – konstrukcje psychiczne, które w nas wspierają ten mechanizm. Pierwszą nazwał wewnętrznym Decydentem – to ktoś, kto po rozpatrzeniu naszej sytuacji i odpowiadającym jej niespełnionych potrzeb, podejmuje decyzje, jakie działanie w tej chwili zaspokoi jednocześnie jak największą ich liczbę. Ale jak wiemy – nigdy nie mamy pewności, czy to się uda osiągnąć. Dlatego po wykonaniu działania do akcji może wkroczyć Wewnętrzny Edukator. Jego zadaniem jest przekazanie nam wiadomości, że podjęte działanie – zaspokajając jakieś potrzeby, nie spełniło jednocześnie innych dla nas ważnych, których w momencie podejmowania decyzji mogliśmy po prostu nie być świadomi. Np. nasze działanie sprawiło, że potrzeba kogoś bliskiego nie została spełniona – i teraz daje znać nasza potrzeba troski o innych. Wewnętrzny Edukator chce doprowadzić do tego, abyśmy w przyszłości, w podobnej sytuacji, wzięli pod uwagę także i ją, podejmując decyzję jakie działanie wybrać. Czyli bardzo troszczy się o nasz dobrobyt.
Niestety, ponieważ zostaliśmy wychowani w kulturze, która nie wspiera kontaktu z potrzebami bezpośrednio, a skupia się na ocenach i analizach, narzędzia, których używa bywają dla nas bardzo bolesne. Wewnętrzny Edukator to inaczej nasz wewnętrzny krytyk. Wszyscy zapewne znamy jego metody: krytykowanie, ocenianie, wzbudzanie poczucia winy, wstydu, żalu, rozpamiętywanie przeszłości. Najczęściej chcemy wyprzeć ten głos w nas, aby nie doświadczać tych pełnych cierpienia stanów. Tymczasem on nie odpuści „nękania” nas, dopóki nie odbierzemy wiadomości, którą próbuje nam przekazać. Dlatego zapraszam Was do następującego ćwiczenia:
Krok 1: Przypomnij sobie jakieś działanie z przeszłości, którego bardzo żałujesz, masz z jego powodu poczucie winy, itp. Co dokładnie czujesz, kiedy o nim myślisz?
Ja na przykład mam ostatnio spore poczucie winy z powodu używania jednorazowych pieluch. Martwię się, że może to negatywnie wpłynąć na zdrowie mojej córki (te wszystkie związki chemiczne stosowane do wybielania, pozostające w ciągłym kontakcie ze skórą), ale najbardziej doskwiera mi świadomość, że zaśmiecam w ten sposób świat, w którym będzie żyła ona i inni. Oczywiście, samobiczowanie niczego nie zmienia. Wciąż używam pieluch i wciąż mam z tego powodu dużo emocjonalnego obciążenia. Jak mogę wziąć odpowiedzialność za tę sytuację i swoją potrzebę troski?
Krok 2: Zastanów się, jakie potrzeby próbowałaś spełnić decydując się na nie.
Zaczynam więc od zidentyfikowania potrzeby, którą to działanie spełnia (bo skoro się na nie decyduję, tak musi być). W tym przypadku jest to potrzeba komfortu i odpoczynku. W moim obecnym poziomie zmęczenia ma duży priorytet. Myśl o dodatkowym obowiązku – praniu pieluch- jest naprawdę zniechęcająca.
Krok 3: A jakich potrzeb to działanie nie zaspokoiło?
O jakiej potrzebie zapominam wybierając używanie pieluch jednorazowych? Troski o zdrowie mojego dziecka oraz troski o świat i dobrobyt ludzi, którzy będą w nim żyli.
Krok 4: Co możesz zmienić w przyszłości w podobnej sytuacji, aby połączyć obie grupy potrzeb?
Jakimś rozwiązaniem będzie przerzucenie się na pieluchy ekologiczne – nie szkodzą dziecku i kiedyś w końcu się rozłożą. Dyskomfort powoduje fakt, ze to jednak wciąż śmieci na długi czas.
Mogę „pracować” nad swoim zmęczeniem (zaspokajać potrzebę odpoczynku) i być może znajdę wówczas przestrzeń na dodatkowe obowiązki, czyli pranie pieluch.
Moge porozmawiać z jakąś mamą o tym jak to jest stosować pieluchy wielorazowe (moze wcale nie tak obciażająco jak sobie wyobrażam?)
Mogę coraz częściej wysadzać Jaśminę na nocnik i używać coraz mniej pieluch.
Może zrobię tak: pieluchy ekologiczne plus częste wysadzanie na nocnik. Jakoś czuję się najlepiej z takim pomysłem.
Krok 5: Czy twoje uczucia z punktu pierwszego się zmieniły lub zmniejszyły
