Witajcie!
Zajmowanie się obszarem drugim "zleconym" nam przez Wszechświat jako jego pracownikom - świętowaniem życia - przytrafia nam się w szczególnym kontekście - narodowej kwarantanny. To trudny czas, jednocześnie bardzo utrudniający i bardzo sprzyjający takiej refleksji.
Skąd taki paradoks? Z jednej strony zamknięcie w domach pozbawia nas wielu możliwości cieszenia się rożnymi cudami i przyjemnościami życia. Z drugiej - to jest właśnie ten moment, kiedy odczuwając ich brak - możemy je naprawdę dostrzec i docenić.
Mnie naprawdę brakuje kontaktów z innymi, życie jakoś straciło smak, gdy nie ma go z kim dzielić. Moja córka straszeni tęskni za przyjaciółką. Nikt nie może dzielić z nami radości z posiadania małego Kokosa - szczeniaczka Welsh Terriera, który od tygodnia z nami mieszka. Staram się nie chodzić do sklepu, więc mam ograniczony wybór produktów, które serwuję do jedzenia mnie i mojej córce. Brakuje mi książek z biblioteki. Poczucia, ze wszystko jest w porządku, a rożne systemy życia społecznego funkcjonują niezawodnie i normalnie. Poczucia bezpieczeństwa. Dopiero teraz dostrzegam, jak wiele mi to dawało. I to jest chwila, kiedy mogę zacząć być za to wszystko wdzięczna. I mam nadzieję, że będę bardziej uważna i wyczulona, ile cudownych rzeczy pozostaje do mojej dyspozycji, kiedy wszystko znów wróci do normy. I że wzbogaci to moją umiejętność świętowania i celebrowania życia.
Ale też świętuję - brak smogu, pomysły i nowe otwarcie, które być może będzie możliwe przez to, że nasza codzienna rutyna została zakwestionowana.
Ciekawa jestem, jak się macie. Jak sobie radzicie. I czy uda Wam się wejść w tryb celebrowania życia w tak trudnych okolicznościach.
W załączniku znajdziecie opis "zlecenia" od Wszechświata i sporo inspiracji, jak można się za nie zabrać.
Przesyłam dużo ciepła w tym dziwnym i trudnym czasie, kiedy wiele rzeczy staje na głowie.
Ewa