„Świat, w którym żyjemy, powstaje z jakości naszych relacji.” Martin Buber
Kiedy pierwszy raz usłyszałam nazwę Porozumienie Bez Przemocy (w wersji angielskiej brzmi lepiej non-violent communication – NVC), poczułam wewnętrzny sprzeciw. „Przecież jestem osobą otwartą, przyjacielską, to mnie nie dotyczy” – pomyślałam. Z drugiej strony, czytając opis mówiący o tym, że jest to pierwotny, zapomniany język ludzkości, mowa ludzi, którzy troszczą się o siebie nawzajem i chcą żyć w harmonii ze sobą i innymi, poczułam silną tęsknotę. Podążyłam za tym uczuciem: poznałam, dotknęłam, stosuję i teraz już wiem, że działa!
Spotkanie dwóch osób to tak naprawdę spotkanie dwóch różnych światów. Różnimy się w tak wielu aspektach, począwszy od wyglądu, wieku, uwarunkowań genetycznych, wychowania czy środowiska, że listę tę moglibyśmy praktycznie ciągnąć w nieskończoność. Ale jest coś, co nas łączy, niezależnie od tego, z jakiego kraju pochodzimy, czy jaką religię wyznajemy – są to potrzeby i uczucia. Wsłuchując się w swoje i innych potrzeby, a także uczucia zmieniamy sposób patrzenia na nas oraz na łączącą nas relację. Możemy cieszyć się kontaktem z innymi i wzajemnie wzbogacać. Czyjeś „nie” nie oznacza, że z nami jest coś nie tak, to po prostu sygnał, że nasz rozmówca chce czegoś innego niż my. Celem PBP jest stworzenie takiej jakości kontaktu, który będzie umożliwiał zaspokojenie potrzeb wszystkich zaangażowanych osób. Symbolem PBP jest żyrafa. Dlaczego? Ponieważ jest to zwierzę o największym sercu, które waży kilka kilogramów. Żyrafa ma też najdłuższą szyję, widzi więcej i z innej perspektywy. Język PBP to język serca, Marshall Rosenberg nie mógł więc wybrać lepszego reprezentanta. Założenie PBP opiera się na przekonaniu, że wszyscy jesteśmy od siebie zależni. To model komunikacji, pozwalający na pełne i szczere wyrażenie siebie przy zachowaniu szacunku dla granic drugiej osoby. W swej strukturze jest on niezwykle prosty (4 kroki), chociaż niełatwy do zastosowania w praktyce, przede wszystkim z powodu innych, stosowanych przez nas od dziecka sposobów porozumiewania się. Od lat porównujemy się z innymi (polecam książkę Dana Greenberga „Unieszczęśliw się sam”), oceniamy, robimy coś, bo nam kazano, prosimy tak naprawdę rozkazując.
Przyjrzyjmy się z bliska językowi serca, czyli modelowi czterech kroków.
Krok pierwszy: obserwacja. Język faktów.
Oznacza on rejestrowanie rzeczywistości okiem kamery, bez ocen i interpretacji. W języku mówionym przejawia się to w odpowiedziach na pytania: „Co widzę? Co słyszę?”. W sytuacjach nacechowanych silnymi emocjami, jakimi są konflikty, do nawiązania kontaktu potrzebna jest jedna wersja wydarzeń, a taką zapewni nam tylko język faktów. Gdy słucham osób kłócących się, najczęściej mam wrażenie, że brali udział w dwóch różnych wydarzeniach, w zupełnie innym miejscu i czasie. A to dlatego, że ich wypowiedzi nacechowane są ocenami, porównaniami, odniesieniami do przeszłości. Wchodząc do pokoju mogę powiedzieć: „Ale tu bałagan, jak zawsze, przejść nie można!”. Albo inaczej: „Widzę porozkładane rzeczy na dywanie”. Dobrym sprawdzianem, czy udało nam się opisać sytuację w języku faktów jest to, czy można zaprzeczyć naszemu stwierdzeniu. Odnośnie powyższego spostrzeżenia mogę usłyszeć komentarz: „Nie, tu wcale nie ma bałaganu, doskonale wiem, gdzie co mam, to mój pokój i nikomu nic do tego!”. I już jesteśmy o krok od kłótni. Trudno dyskutować z drugim stwierdzeniem, bo to fakt, rzeczy są porozkładane na dywanie. Pewne słowa zwroty, od razu wprowadzają nas w świat ocen np.: zawsze, nigdy, w ogóle, czy wszyscy. Sposób wyrażania się w języku faktów wymaga nieco treningu. Proponuję więc poniższe ćwiczenie.
Ćwiczenie nr 1
Z poniższych zdań wybierz stwierdzenia, które zostały wyrażone w języku faktów.
1) W tym tygodniu nie widziałam, żebyś odkurzał.
2) Ona nigdy nie słucha, kiedy do niej mówię.
3) Czy mógłbyś być bardziej wyrozumiały?
4) Przyszłaś 10 minut później niż się umówiliśmy.
5) Prosiłam Cię w zeszłym tygodniu trzy razy o telefon, ale nie oddzwoniłaś.
6) Jesteś zbyt pobłażliwa.
Krok drugi: uczucia. Co czuję?
Kiedy już udało nam się sformułować spostrzeżenie niezabarwione oceną czy interpretacją, pora powiedzieć, co czujemy wobec zachowania drugiej osoby. Szczególnie w napiętej sytuacji warto skontaktować się ze swoimi uczuciami i powiedzieć o nich rozmówcy, ponieważ umożliwi to osiągnięcie prawdziwego porozumienia. Nasz rozmówca ma szansę zobaczyć w nas człowieka, a nie przeciwnika. Z uczuciami mamy do czynienia od zawsze i to one kierują naszymi działaniami, niezależnie od faktu czy jesteśmy tego świadomi, czy nie. Dlaczego warto wyrazić to, co czujemy? Jeśli działamy i komunikujemy się w zgodzie z uczuciami, jesteśmy odbierani jako spójni i wiarygodni. Poza tym unikanie kontaktu z uczuciami zabiera ogrom energii na ich tłumienie, a tym samym zmniejsza nasz życiowy potencjał.
Ćwiczenie nr 2
Odpowiedz na poniższe pytania:
• Czego doświadczam, kiedy moje potrzeby są spełnione?
• Co czuję, kiedy moje potrzeby nie są spełnione?
Radość i ból to podstawowe uczucia, które informują nas o tym, czy nasze potrzeby są, czy nie są zaspokojone. Dyskomfort fizyczny lub psychiczny przypomina o niezaspokojonych potrzebach.
Krok trzeci: potrzeby. Czego potrzebuję?
Potrzeby są naturalną motywacją do działania – w sferze fizycznej, emocjonalnej, intelektualnej, społecznej, czy duchowej. To, czy nasze potrzeby są zaspokojone, czy nie, ma wpływ na nasze uczucia. Na przykład – wracam do domu zmęczona, marząc o odpoczynku i widzę stertę brudnych naczyń w kuchni. Czuję wściekłość i irytację. Pojawiają się myśli: „Wszystko na mojej głowie, na nikogo nie mogę liczyć!”. Taka sama sytuacja, tylko ja jestem wypoczęta, pełna energii. Myśli: „Posprzątam i potem poczytam”.
Jest wiele sposobów zwanych strategiami, służących zaspokojeniu każdej potrzeby. Konflikty rodzą się z przekonania, że jest tylko jeden sposób (strategia) na zaspokojenie danej potrzeby. Warto sprawdzać z innymi osobami, czy przypadkiem nie potrzebujemy tego samego, tylko mamy na to odmienne pomysły.
Ćwiczenie nr 3
Odpowiedz na poniższe pytania, a dowiesz się więcej na temat potrzeb w twoim życiu.
• Jakie wartości lub potrzeby były przyczyną Twoich wcześniejszych kłótni?
• Jakim potrzebom dałbyś chętnie w swoim życiu więcej przestrzeni?
Krok czwarty: prośby. Proszę, czy możesz?
Wyrażenie prośby może wymagać czasem pewnej odwagi, ale tak naprawdę tylko wtedy mamy szansę, żeby nasza potrzeba została zaspokojona. To jak postawienie kropki nad i. Druga osoba ma szansę dowiedzieć się, czego tak naprawdę chcemy.
Prosząc warto zadać sobie 3 pytania:
1. Czego naprawdę potrzebuję?
2. Czy moja prośba jest realna?
3. Czy zależy mi, aby osoba spełniła moją prośbę, ponieważ ona tego chce czy może z lęku przed konsekwencjami?
Prośba w rozumieniu PBP daje możliwość odmowy. Jest konkretna, nie jest ani żądaniem, ani pobożnym życzeniem. Odmowa rozmówcy to nie atak na nas, tylko informacja o jego niezaspokojonej potrzebie. A każde „nie” dla nas oznacza może oznaczać „tak” dla czyjejś ważnej potrzeby.
Ćwiczenie nr 4
Odpowiedz na poniższe pytania:
• Kiedy prośba jest żądaniem?
• Co zwiększa prawdopodobieństwo odebrania prośby jako żądania?
• Jak możesz wyrazić prośbę, by rozmówca był pewien, że to nie jest żądanie?
Początkowo, stosując PBP możesz mieć wrażenie, że mówisz sztucznie i nienaturalnie, ale nie daj się temu zwieść. Ta metoda wymaga czasu i ćwiczeń, ale kiedy ją poczujesz w swoim sercu i doświadczysz prawdziwego przepływu i kontaktu, to wrażenie minie, ponieważ jest to pierwotny i naturalny język ludzkości, bliski nam wszystkim.



Jeden komentarz
Bardzo podoba mi się ten artykuł, w bardzo konkretny i jasny sposób przedstawiona teoria NVC. Po przeczytaniu książki Rosenberga miałam mieszane uczucia: zainteresowało mnie to, ale nie „czułam” istoty NVC. Po przeczytaniu tego tekstu mam poczucie, ze przybliżam się do zrozumienia tej teorii.
Przesyłając komentarz na "W rozwoju" musisz zaakceptować prawo do cytowania Twoich słów i nazwiska / stronie internetowej. Nieodpowiednie i bez znaczenia komentarzy będą usuwane na Administratorów. Twój e-mail jest używany jedynie do celów weryfikacji, nigdy nie zostanie udostępniony publicznie.