|
Kobiety o sobie i swoim życiu Matki i córkiJestem córką ojca. Jak to możliwe? Przecież urodziła mnie moja matka, wyszłam spomiędzy jej nóg. Wiem, którego to było dnia, o której godzinie, w którym szpitalu. Wiem, jak cieszył się mój ojciec, co zrobił w dniu moich narodzin. Ale nie wiem NIC o Niej (o Nas). Jak to przeżyła? Jak się czuła? Co wtedy myślała? Nigdy nie spytałam. Nigdy (aż do tej chwili, gdy to piszę) nie przyszło mi do głowy takie pytanie. Czuję się uwikłana w ciąg sprzeczności, absurdu, niedorzeczności. Jestem córką ojca - Ale urodziła mnie matka. Chcę odzyskać matkę. – Przecież nigdy jej nie straciłam. Najbardziej oczywiste, podstawowe fakty kontra mój obraz. Rzeczywistość versus klisza. Już dość! Dość tego śnienia. Chcę mojej matki. Gdzieś podskórnie przeczuwam, że to, za czym tak tęsknię, czego tak pragnę, cały czas jest tuż obok mnie (we mnie?). Było od zawsze. Tak jakbym całe życie szła do celu, aż w końcu zrozumiała, że nigdy stamtąd nie odeszłam. Nie mogę w to uwierzyć. Szukam w pamięci wspomnień, śladów i nic nie widzę. Widzę NIC – brak. Odkąd pamiętam myślałam, że między mną a matką nie było połączenia, żadnej relacji. A mój pępęk? Moja blizna po matce – namacalny ślad, dowód najściślejszego połączenia. A jednak świadomie nic nie mogę odnaleźć, żadnych obrazów, wspomnień, uczuć. Jedyne, które mam są negatywne, odrzucające. Wielka Zdrada – oto co mi się pojawia, gdy myślę o moich relacjach z matką. Czułam nieraz, czuję nadal, gdy myślę o tamtym czasie, że zdradziłam swoją matkę. Że moja matka zdradziła mnie. Że ją odrzuciłam. Że zostałam odrzucona. Wybrałam ojca. Kochałam ojca kosztem matki. Zostałam jego córką. Zostałam oszukana – oszukałam się. Zerwana więź, poczucie winy. Oczywiście musiał być jakiś powód, dlaczego jako mała dziewczynka odrzuciłam swoje ciało-w ciało z matką. Ona musiała mieć w tym swój udział. Jaki? Nie wiem. Dziś, gdy gniew, niechęć, pretensja, żal już przetoczyły się po mnie nie szukam winnego/winnej. Chciałabym zrozumieć. Ale nade wszystko chciałabym "powrócić do niej, odzyskać ją i zostać odzyskaną". Tęsknię za czymś, czego nie miałam, lub miałam i zapomniałam. Powiada się, że jeśli tęsknisz za czymś to znaczy, że już to znalazłaś. Twoja tęsknota jest znakiem, że to, czego pragniesz wcześniej odnalazło cię i woła do siebie. Idę śladem swoich wzruszeń. Jeśli coś mnie poruszy – wtedy wiem, że trafiłam na trop ukrytego skarbu. Zbieram te okruchy jak archeolog i próbuję poskładać z nich jakiś dawno istniejący świat. Próbuję wyobrazić sobie, co powinno? mogłoby? być w miejscu mojej Czarnej Dziury – Białej Plamy. Ta tęsknota nie daje mi spokoju, prowadzi mnie – dokąd? Nie wiem. Do zapomnianego, zagubionego, wymazanego z pamięci Królestwa Matek i Córek. Zbieram różne okruchy, tropię ślady, próbuję odnaleźć nici zerwanego połączenia. Czuję, że prowadzą mnie tam, gdzie nigdy nie byłam. Tam, gdzie jestem od zawsze.
Majka |