|
Kobiety o sobie i swoim życiu Moje ciałoJakiś czas temu zauważyłam, że mój stosunek do własnego ciała jest dwoisty: Właściwie lubię swoje ciało. W dotyku, w zapachu jest mi bardzo bliskie, przyjazne, ulubione. Ciepłe, miękkie, moje własne ciałko. Ale gdy patrzę na swoje ciało w lustrze, to często nie podoba mi się, widzę wiele mankamentów (tam za mało, tam za dużo), trochę się wstydzę tego co widzę, że jest takie nieidealne. Wiem, że to bzdura, ale nie jestem od tego wolna. I myślę sobie o ty, dlaczego tak mam? Jakbym "połknęła" jakiegoś zewnętrznego obserwatora-krytyka. Z drugiej strony bardzo mnie wkurza, jak faceci, niby jurorzy na wyborach miss, dają sobie prawo do oceny kobiecej urody. Znawcy, esteci, wyrocznia mojego piękna. Złoszczę się na to, bo czuję, że mój wzrok przejmuje taki oceniający punkt widzenia. Jakby wzrok oddzielał mnie od mojego ciała. Nie, nie chcę tak! Chcę być cała, jedna, niepodzielona na ciało i resztę. Chcę z ciepłym uśmiechem patrzeć na siebie w lustrze. Bez narcystycznych zachwytów, bez jurorskiej krytyki. Tak po prostu. Czy wam się to udaje?
Jagoda |