Kobiety, mężczyźniKiedyś zastanawiałam się, czy istnieje coś takiego jak cechy typowo męskie i typowo kobiece. I dochodziłam nieśmiało do wniosku, że nie. Skłaniałam się ku Frommowi i jego teorii continuum, że każdy z nas zajmuje na nim sobie określoną pozycję, z indywidualną porcją męskości i kobiecości. Dzisiaj nie bardzo już w to wierzę. Teraz wydaje mi się, ze świat mężczyzn i kobiet to dwa różne światy. Nie możemy się spotkać. A nawet nie mamy po co. Nasze doświadczenia są tak różne, ze nawet nie możemy się niczego od siebie nauczyć. Możemy się tylko sobie najwyżej przyglądać z ciekawością, trochę jak w zoo. Ta energia przeznaczona na dopasowanie jednego świata do drugiego, na zmianę partnera, jak jej szkoda, jaki to niepotrzebny wydatek energii. Partner jest dla mnie zrealizowaniem moich ambicji, tym, kim mogłabym i chciałabym być, gdybym była mężczyzną. Wymagam od niego wiele, na przykład kobiecej perspektywy. A może kobieta i mężczyzna powinni dawać sobie tylko rozrywkę, uatrakcyjnienie codzienności? Nie wiem, ale jak na razie nie widzę, żeby mogli sobie dać coś więcej. Cieszą mnie spotkania z kobietami, czasem spotykam kobiety tak inspirujące, że żałuję, ze mam orientację heteroseksualną. Ale z drugiej strony dlaczego chciałabym je posiąść? Przecież mogę korzystać z ich mądrości, wiedzy, odwagi i nie psuć tego zależnością. Może to raczej tęsknota, żeby nie potrzebować mężczyzn? A może żal, że nigdy nie będą tak wspaniali jak te kobiety?
Kinky |