AAA Wydrukuj  Poleć stronę
25.03.2014

WeGirls!

Biznesowy pomysł trzech Polek mieszkających w Ameryce okazał się na tyle obiecujący, że inwestorzy postanowili wesprzeć wejście firmy na rynek. Z Aliną Groblicką, Anną Rutkowską i Mirą De Martino – przyjaciółkami, które stworzyły debiutującą w Polsce markę WeGirls, rozmawia Ewa Tyralik.

Ewa Tyralik: Od kiedy działa firma WeGirls?

Alina Groblicka: Od pomysłu minęło dwa lata. To niewiele, zważywszy, że model naszego biznesu jest innowacyjny, a nasza lalka – przyjaciółka została zaprojektowana specjalnie dla nas i nie ma takiej drugiej na świecie. Nie jesteśmy jednak jedynie producentem lalek, ani ubranek, czy gier komputerowych, ani wydawcą książek dla dzieci. Innowacyjność naszej marki polega na tym, że łączymy to wszystko, tworząc komplementarny świat – specjalnie dla dziewczynek.

Mira De Martino: By inspirować i wspomagać rozwój osobisty. Nasze lalki mają osobowość, są bohaterkami powieściowych serii, to prawdziwe przyjaciółki. Kiedy ktoś pyta, co te lalki robią, odpowiadamy, że uczą i zmieniają świat na lepsze! Ta klasyczna lalka niesie ze sobą historie i wartości, uruchamia wyobraźnię dziecka, dostarcza pozytywnych emocji i motywacji.

E.T.: Czy wybór Polski na kraj, w którym startuje Wasza marka, to decyzja biznesowa, czy stoi za nią coś jeszcze? Jak się to wszystko zaczęło?

Anna Rutkowska: Wszystkie jesteśmy Polkami, choć wiele lat spędziłyśmy w Ameryce. Wracamy do swojego kraju, który jest dziś krajem europejskim, bez kompleksów, szybko rozwijającym się rynkiem z wielkimi perspektywami. Tak uważamy. To świetne miejsce w środku Europy dla nowej, europejskiej marki. Spotkałyśmy się w Stanach. Pracowałam dla dużej korporacji i myślałam o stworzeniu własnej firmy, wiedziałam, że chcę zrobić coś dla dzieci. Sama mam córeczkę i szukałam pomysłu, który łączy zabawę i edukację, wiedziałam, że rodzice, dokładnie tak jak ja, potrzebują czegoś, co pomoże im w wychowaniu dziecka, a niełatwo znaleźć na rynku takie zabawki, za którymi stoi jakaś myśl. Wtedy spotkałam Alinę Groblicką i bardzo szybko okazało się, że obie myślimy o czymś podobnym.

A.G.: Byłam wtedy związana z firmą farmaceutyczną, ale już od dłuższego czasu nosiłam się z pomysłem stworzenia nowej marki dla dzieci. Obserwowałam i badałam rynek, opracowywałam podstawy tego projektu. Nasze spotkanie było zrządzeniem losu i wykorzystałyśmy to natychmiast – zaczęła się konkretna praca nad modelem biznesowym. Wiedziałyśmy od początku, że będzie to lalka z misją, że równocześnie powstanie wydawnictwo, że chcemy stworzyć dla dziewczynek propozycje zabawy w świecie realnym i wirtualnym, że te dwa światy powinny wzmacniać się nawzajem. Myślałyśmy o lalce – przyjaciółce, takiej jak prawdziwa dziewczynka, o mądrych książkach i grach komputerowych, które będą zachęcały do czytania książek. To był początek. Jasny cel.

A.R.: I chciałyśmy stworzyć tę firmę w Polsce. Byłyśmy zdecydowane wrócić do kraju i podjąć to wyzwanie właśnie tutaj. Odbyłyśmy szereg spotkań w Warszawie i Krakowie, i tam za sprawą kolejnego zrządzenia losu, poznałyśmy pisarkę i psychologa Joannę Charms, która tworzy wszystkie nasze serie literackie, również serię poradnikową „To całkiem łatwe”.  Chciałyśmy zbudować firmę, która stworzy dla dziewczynek świat wartości i pomoże im radzić sobie w trudnych sytuacjach – tak, żeby było to świetną zabawą. Połączenie edukacji i zabawy stanowiło o wyjątkowości tego projektu już na samym początku.

A.G.: Obie jesteśmy finansistkami i potrzebowałyśmy kogoś, kto pomoże nam zbudować silny, wyrazisty brand i stworzyć wizerunek firmy. I oczywiście buzię naszej lalki. I tu znowu zadziałał los... Nasza trzecia partnerka Mira DeMartino początkowo doradzała nam jako przyjaciółka...

M.D.: Prowadziłam swoją własną firmę Desired Brand. Mam wykształcenie biznesowe i artystyczne, kiedyś zajmowałam się projektowaniem mody, a od kilku lat wystawiam w Stanach swoje rzeźby. Nigdy nie planowałam wejść w biznes, który zajmuje się produkcją lalek. Idea WeGirls zachwyciła mnie właśnie dlatego, że nie chodziło tu jedynie o lalki. Mam silne przekonanie, że wychowując mądre, wesołe dziewczyny, naprawdę zmieniamy świat na lepsze. Z wielkim entuzjazmem przyjęłam propozycję Ani i Aliny, żeby stać się częścią tej marki i wykreować świat WeGirls. Trzy przyjaciółki stworzyły lalkę – przyjaciółkę, markę przyjazną dla dzieci. I moje doświadczenie projektantki mody i rzeźbiarki okazało się tu bardzo na miejscu. Mocny brand ma wymiar artystyczny i kreowanie marki także jest sztuką.

A.G.: Oczywiście, żeby wejść na rynek potrzebne są pieniądze. Musiałyśmy znaleźć inwestorów i przekonać ich do tego pomysłu. I udało się nam! WeGirls jest spółką akcyjną. Tym, co przekonało do nas inwestorów była innowacyjność. Unikalny, perspektywiczny projekt.

M.D.: Połączenie klasycznych metod z nowymi technologiami. Komplementarność. Weszłyśmy na rynek. Zrealizowałyśmy plan. Jesteśmy dumne, widząc logo WeGirls na ścianie Galerii Mokotów, obok największych. Jestem naprawdę dumna, widząc logo i naszego wegirlsowskiego motylka, nasz symbol, który sama zaprojektowałam.  

A.R.: Dumne i zmobilizowane, jeszcze bardziej!

M.D.: I pełne entuzjazmu!

E.T.: Co jest dla Pań ważne w wychowaniu dziewczynek? Na co nie chcecie się zgodzić?

A.G.: Nie zgadzamy się na nic, co ogranicza, zamyka, kategoryzuje. Ważna jest miłość, przyjaźń, zrozumienie, przestrzeń wolności, która z czasem staje się przestrzenią do działania. To właśnie staramy się zrobić – stworzyć przestrzeń rozwoju, poszukiwania, ośmielić dziewczynki, aby marzyły i stawiały sobie cele.

A.R.: Klub Dziewczyn Świata, założony przez bohaterki pierwszej z książek WeGirls „Tajemniczy List”, to fajne, mądre dziewczyny, które bawią się i przy tej okazji robią coś dobrego. I okazuje się, że zmienianie świata jest super przygodą. Chcemy, aby Kluby Dziewczyn Świata powstawały w realnej rzeczywistości, integrując dziewczynki, włączając je w inicjowane przez nas akcje, jak pomaganie innym, ratowanie zwierzaków, czy ochrona środowiska.

E.T.: Czy polskie mamy różnią się od amerykańskich? Czym? Czym chciałybyście je zainspirować?

A.R.: Myślę, że mamy różnią się generalnie. Ludzie różnią się niezależnie od tego, w jakim kraju żyją. I ta różnorodność to ogromne bogactwo. Chcemy, aby każda mama znalazła w świecie WeGirls to, co jest dla niej najważniejsze. Rodzice potrafią to ocenić, wiedzą najlepiej. Dajemy im możliwość wyboru. Dostarczamy różnych inspiracji, ale niczego nie narzucamy.  

M.D.: Tak! Dzielimy się z dziewczynkami i rodzicami naszymi pomysłami. A każdy z nich niesie ze sobą wartości. Nie zabraknie ich, bo cały świat WeGirls jest zbudowany na wartościach i nawet ubranka dla naszych lalek –przyjaciółek zostały zaprojektowane tak, by budzić pozytywne emocje. Wszystkie mamy chcą wychowywać mądre, szczęśliwe dziewczyny. I dokładne tego samego pragniemy, tworząc WeGirls. Tak, to jest firma z misją. Ale inspirując, nie narzucamy niczego. Pokazujemy możliwości. Dobre emocje, uwolniona wyobraźnia, pewność siebie, śmiałość w stawianiu sobie celu - tego potrzebują dziewczynki. I ich rodzice. Przyjaciółki z WeGirls rozwijają dziecięcą wyobraźnię!

A.G.: Autorka WeGirls, Joanna Charms, pomaga nam w tym tworząc literackie serie „Klub Dziewczyn Świata”, „Przyjaciółki z podróży” i” Klub Motylka” – serię poetycką dla młodszych dzieci. To wierszyki także dla chłopców. Dziewczyny mają swój świat, ale nie zamykają się w nim!

E.T.: Do stworzenia firmy poprowadziło Panie marzenie. Ale biznes to biznes. Jak to pogodzić? Czy możecie podzielić się Panie pięcioma złotymi radami dla polskich dziewczyn, które chcą stworzyć firmę swoich marzeń i jednocześnie chcą, aby była biznesowo opłacalna?

M.D.: Po pierwsze: mieć marzenie!

A.R.: Wiedzieć, co dokładnie chce się robić i po co, i jak robią to inni. Dobrać odpowiednich partnerów i pomnożyć talenty i umiejętności. Mieć plan i trzymać się planu.

A.G.: Konsekwencja! Ważna jest konsekwencja i determinacja. Ciężka praca!

M.D.: Przyjemna praca!

A.G.: Tak! Bardzo dużo! Bardzo przyjemnej pracy!

A.R.: I nie wolno zapomnieć, że zaczynało się od marzenia! Chyba tyle... na dobry początek.

Ewa Tyralik

Ewa Tyralik

Trenerka komunikacji, autorka książki "Ewka, co cię ugryzło, jak się zrozumieć i porozumieć". Bloguje na stronie ewatyralik.com

AdSense

Zadane pytania

  1. Ciekawy pomysł i bardzo fajna realizacja. Ciekawa jednak jestem, dlaczego projekt skierowany jest wyłącznie do dziewczynek?Mam wrażenie, że wkradla się tutaj nadal mocno powszechna skaza tak zwanego "szufladkowania" - wszak chłopcy nie bawią się lalkami ;) A może warto pomyśleć o stworzeniu także klubu WeBoys? Chłopcy też bardzo potrzebują ciekawych pomysłów na spędzanie czasu i wartościowego przekazu wychowawczego...
    Małgosia z dnia 2014-05-22 22:41

Zadaj pytanie

*
*
(nie będzie opublikowany)
*

Przesyłając zapytanie na "endorfinę" musisz zaakceptować prawo do cytowania Twoich słów i nazwiska na stronie internetowej. Nieodpowiednie i bez znaczenia pytania będą usuwane przez Administratorów. Twój e-mail jest używany jedynie do celów weryfikacji, nigdy nie zostanie udostępniony publicznie.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. OK
Czym są pliki cookies?
Facebook